Blog firmy Poliman

Tworzymy portale, strony internetowe, gry i aplikacje. Projektujemy, programujemy, obsługujemy i inspirujemy.

Jabulani!

11.06.2010 – na tę chwilę czekał chyba każdy kto choć trochę interesuje się najpiękniejszą, najbardziej emocjonującą, najbardziej nieprzewidywalną i najbardziej niesprawiedliwą dyscypliną sportu, jaką niewątpliwie jest piłka nożna. Zaczyna się największa impreza sportowa, po raz pierwszy organizowana na Czarnym Lądzie – South Africa 2010 FIFA World Cup.
Na 4 tygodnie pogrążamy się w świecie wielkiego futbolu, wielkich emocji, których tym razem nie zepsuje nam reprezentacja naszego kraju ani Edyta Górniak śpiewająca nasz Narodowy Hymn. Oczywiście szkoda że naszych tam nie ma, ale z drugiej strony pewnie za dwa tygodnie chodzilibyśmy ulicami śpiewając „Nic się nie stało! Polacy nic się nie stało!”. Niech Franz Smuda przygotowuje spokojnie naszą drużynę do Euro 2012.

Skupmy się jednak na mistrzostwach w RPA. Faworyci? Na pewno Hiszpania, drużyna oparta na graczach Barcelony, grająca na obecną chwilę chyba najefektowniejszy i najefektywniejszy futbol.

Kto może im zagrozić? Jak zwykle niebezpieczni Włosi. Drużyna z dużym, ciągle niewykorzystywanym potencjałem czyli Anglia, którą w końcu trenuje dobry trener – Fabio Capello. Zawsze grający dobrą piłkę Holendrzy, może tym razem pokażą pełnie swoich możliwości. Tradycyjnie też na liście faworytów muszą znaleźć się Niemcy.
A z poza Europy. Brazylia – nie wymaga komentarza. Wielu mówi o Argentynie – osobiście uważam że nawet Leo Messi nie pomoże drużynie, która gra bez trenera i ich przygoda z Mundialem szybko się skończy. Ochotę na sprawienie niespodzianki mają też drużyny z Afryki – Wybrzeże Kości Słoniowej z Didier Drogbą, Kamerun czy Ghana niestety osłabiona brakiem Essiena.
Każdy ma swoich własnych faworytów, za których będzie ściskał kciuki przed telewizorem.

A teraz kwestie ekonomiczne. W czasie mundialu odbędą się 64 mecze, niestety aż 10 z nich o godzinie 13.30 🙁 O godzinie 16 i 20.30 odbywać się będzie 54 mecze. Licząc że w ciągu każdego meczu kibic wypije po 2 piwa – na całe mistrzostwa trzeba przygotować 108 butelek. Do tego przy mniej emocjonujących meczach jakieś orzeszki no ale przecież podczas finału nie odmówimy sobie pizzy. Dlatego te Mistrzostwa nie zostaną bez wpływu na nasze domowe budżety.

A jak Mundial wpłynie na pracę. Na pewno efektywność pracy w czasie Mistrzostw Świata spada. Jak pogodzić mecze o 13.30 (a są wśród nich perełki takie jak Holandia – Dania czy Niemcy – Serbia) z pracą?
Szefowie firm muszą wykazać się zrozumieniem i odrobiną dobrej woli. No bo odrobina zdrowych emocji, nawet podczas podglądania meczu w pracy jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Dlatego w imieniu najbardziej zagorzałych kibiców firmy Poliman, proszę i naszego Bossa o wyrozumiałość. Wszak Mistrzostwa Świata są raz na cztery lata.

P.S. Po dwóch meczach Argentyny w grupie moje wstępne prognozy związane z tym klubem nie spełniają się. Widocznie boski Diego nie wpaja chłopakom swojej wizji futbolu, a mówi „grajcie swoje”, a to Messiemu i spółce wychodzi lepiej niż nieźle.

Be Sociable, Share!

2 comments on “Jabulani!”

  1. „Dlatego w imieniu najbardziej zagorzałych kibiców firmy Poliman, proszę i naszego Bossa o wyrozumiałość. Wszak Mistrzostwa Świata są raz na cztery lata.”

    hehehe … przyłączam się do prośby 🙂

    Artykuł rewelacja … MIESIĘCZNE ŚWIĘTO CZAS ZACZĄĆ!!! 🙂

  2. Co do wyrozumiałości, to w imieniu wszystkich boss’ów powiem: wszystko w granicach rozsądku, ponieważ zawsze po miesiącu futbolu może być miesiąc wypowiedzenia ;).

    Co do Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2010, w tym roku wróciła mi ochota na oglądane, pierwszy raz od 1990 kiedy turniej we Włoszech oglądałem z zapartym tchem, może będę miał tak co 20 lat 🙂

    Tylko jest jedna rzecz, może mi to ktoś wytłumaczy, ciągle kiedy oglądam jakiś mecz, mało ważne na jakim telewizorze, słyszę naokoło telewizora dźwięk roju niesamowicie natrętnych pszczół czy jakichś much końskich.
    A tak na serio, ten dźwięk to wuwuzela (lub vuvuzela), trąba w którą dmucha każdy obywatel RPA będący na meczu FIFA World Cup 2010, można pomyśleć, że organizatorzy wpuszczają za darmo przynajmniej 2000 obywateli RPA z tylko jedną rzeczą i przykazaniem: „masz wuwuzele , masz płuca, to trąb całe 90 min, tak żeby cały świat słyszał że tu jesteś”, większość z nich jest tak przejęta dmuchaniem, że nie przerywają nawet przy hymnach lub w przerwie meczu. Zapomnijcie o normalnych dźwiękach ze stadionu: oklaski, gwizdy, hymny, Oleee.. itp RPA=vuvuzele. Dla mnie to strasznie denerwujące, po pierwszych 45 minutach kiedy wchodzą pierwsze reklamy, nagle uświadamiam sobie, że moje uszy i mój mózg wreszcie mogą odpocząć i radować się niczym nie stłumionym dźwiękiem reklam, a następnie poetyckimi wypowiedziami Jacka Gmocha i innych rodzimych znawców.
    Te mistrzostwa, będą już dla mnie niezapomniane, nie wiem tylko, czy w mojej pamięci będzie coś więcej niż wuwuzele, a raczej ich dźwięk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.