Jeżeli poszukiwanie klientów przez telefon stanowi dla Ciebie przyjemność, nie jest krępujące ani stresujące to ta oferta jest własnie dla Ciebie.
Witam wszystkich, druga historia o operatorze komórkowym (pierwsza o Orange, zapraszam również do lektury tamtej historii):
Pewnego pięknego dnia, postanowiliśmy kupić starter przez internet w firmie PlayMobile.pl żeby była jasność, za cenę 9zł brutto tylko do testów, gdyż używanie normalnie sieci Play jest dla mnie nieuczciwe (opłaty pobierane przez innych operatorów za połączenia z tą siecią są chore, myślę że to tylko polityka cenowa play, może ktoś wytłumaczy mi mechanizm dlaczego mogą sobie kreować jak chcą stawki za połączenia przychodzące) ale to tak na marginesie, gdyż już wracam do meritum sprawy.
To, co kiedyś wydawało się niewiarygodne, znowu powoli staje się faktem. Postęp technologiczny przekracza kolejne magiczne granice. Japońska firma TDK ogłosiła, że już od września wprowadzi na rynek nowe płyty Blu-ray o pojemności – uwaga – 100 gigabajtów! Dużo? A może to być jeszcze więcej – specyfikacja nowego formatu mówi nawet o 128 GB w przypadku trybu tylko do odczytu.
Póki co dystrybucja TDK ma się ograniczać tylko do rynku japońskiego. Ale można się domyślać, że w niedługim czasie może rozprzestrzenić się też na resztę globu lub też znaleźć naśladowców w różnych częściach świata. Ale czy jednocześnie nowe płyty się spopularyzują?
Wczoraj tj. 14.07.2010 swoje 15-ste urodziny obchodził znany wszystkim, jakże popularny format muzyki cyfrowej – MP3. Format, który zrewolucjonizował rozpowszechnianie muzyki w internecie. Zawdzięczamy go naszym zachodnim sąsiadom z Fraunhofer-Institut für Integrierte Schaltungen, którzy w roku 1991 stworzyli jego pierwszą implementacje, do której wykorzystali utwó Suzanne Vegi „Tom’s dinner”.
Format MPEG-1 Layer III (bo tak brzmi pełna nazwa popularnego mp3) wyparł z sieci standart WAV. Sekunda tego drugiego, stereofonicznego sygnału audio, próbkowanego z częstotliwościa 44.1 kHz przy rozdzielczości 16 bitów wazyła 1400 kB, przy mp3 wagę można zmniejszyć 10-12 krotnie bez zauważalnej straty jakości. MP3 ku uciesze melomanów wtargnęło w sieć i przy rozpaczy wytwórni, tracących na piractwie, nie chce dać się z niej wykopać po dziś dzień. Choć z drugiej strony dzięki wejściu formatu MP3 możliwa stała się również sprzedaz pojedyńczych utworów czy też całych płyt poprzez Internet.
MP3 dzisiaj kończy 15 lat, ale ale dzięki swoim parametrom będzie z nami gościć pewnie jeszcze przez dłuuugie, dłuuuugie lata.
Nasza-klasa.pl, a właściwie nk.pl obrało zupełnie nowy kierunek działania. Ale czy jest to kierunek korzystny dla portalu, który w założeniu miał łączyć starych znajomych z lat szkolnych, znajomych z którymi dawno utraciło się kontakt? Czy też może portal ten porywa się z motyką na słońce, staje do nierównej walki z facebookiem, i dozna sromotnej klęski jak krzyżacka armia von Jungingena pod Grunwaldem?
Ostatnio pisaliśmy o problemach firmy Apple i wpadce związaną z premierą ich nowego produktu – iPhona 4. Dzisiaj, żeby zachować równowagę w przyrodzie (bo przecież Apple ma też swoje dobre strony), przedstawiam ciekawy filmik, na który natknęłam się niedawno w sieci.
Tytuł wpisu jest trochę przewrotny, bo tak naprawdę chodzi tu nie o samego iPada, ale o człowieka, który za jego pomocą robi niesamowite rzeczy. Jeżeli lubicie oglądać niebanalnie utalentowanych ludzi, rysujących np. palcem na piasku lub potrafiących wykonać reprodukcję Mona Lisy w Paintcie, koniecznie kliknijcie play. Z resztą, co ja będę więcej mówić:

Wczorajsza premiera iPhona 4 z internetowej euforii przerodziła się w internetową histerię. Kiedy bowiem uradowani i wniebowzięci pierwsi użytkownicy otworzyli swoje nowiutkie i piękne pudełka i odpalili swoje iPhony okazało się że zasięg zaczął zanikać, a w dodatku na ekranie pojawiły się żółte plamki.
Użytkownicy, którzy trzymali iPhona w lewej ręce tracili zasięg i zdenerwowani słali zapytania do Steva Jobsa.
I tym razem ten guru marketingu, nie nadzorowany przez swoich PRowców, w swojej krótkiej mailowej odpowiedzi napisał: „Po prostu nie trzymaj go w ten sposób”. To mniej więcej tak jakby klient kupił w salonie nowe auto, którego nawet nie udało się uruchomić, a sprzedawca po zgłoszeniu problemu mówi „Kogo to obchodzi, dzwoń Pan po mechaników”.
Steve Jobs chyba popełnił błąd, odpowiedział nie rozsądnie, niegrzecznie, sugerując w dodatku że klient to idiota nie umiejący trzymać w swojej dłoni telefonu.
PRowcy Apple’a szybko wydali oświadczenie w kwestii trzymania telefonu, ale wypowiedź szefa związała im ręce. Merytorycznie oświadczenie nie różniło się od wypowiedzi Jobsa, jedynie było sformułowane grzeczniej i ładniej.
Ten medialny błąd w wizerunku pewnie nie spowoduje odwrócenia się klienta od firmy Apple. Wypowiedź Jobsa spowodowała jednak, że w mediach nie pisze się dziś o premierze iPhona 4, o jego popularności i sprzedaży w pierwszym dniu. Górę nad tym wzięły spekulacje o jego wadliwości, a ta sprawa nie była by tak nagłośniona gdyby nie niefortunna wypowiedź Applowego szefa.